Nieobliczalne traktowanie zadufanych w sobie klientow o dziwacznym poczuciu elementarnych smakow;-). Tzw. "menager" jest zarowno barmanem jak i kelnerem. Siadajacy sam przy szachach "lysol" to nie Karpow, a tym bardziej "ochroniarz" lokalu. To zwyczajnie ja. Inna sprawa, ze smaki sie zmieniaja. Osobiscie ostatniio pijam tylko herbate i Sprit'a, bo ceny sie niestety w Akwarelce podniosly, a jestem tylko biednym rencista. Kryzys... Kryzys mysli rowniez, co widac po klientach przychodzacych na kawe, by nacieszyc oko jakims "menager'em". Atmosfera nie zmienila sie na szczescie, tworza ja bardziej, lub mniej stali bywalcy, nie wlasciciele, ani "menagerowie", do czasu, co prawda, do czasu.... A jak wiadomo kryzys....
Uszanowanie,
Paul
okropny menager zadufany w sobie,dziwne poczucie elementarnych smaków ,nieobyczajne traktowanie klienta
Miejsce z dusza. "Wdziek i bezpretensjonalnosc". Wdziek obslugi i wlascicieli, bezpretensjonalnosc... hmm... mniej, lub bardziej stalych bywalcow. Atmosfera domowa, acz nie natretna. Jak w kazdym domu, w Akwareli bywaja te lepsze i gorsze dni, ale z przewaga tych lepszych. Obsluga mila i profesjonalna. Notka stalego bywalca - Akwarela nie jest miejscem dla gosci typu "place, wymagam, wychodze". Goscie oczekujacy bezosobowej, sztucznie usmiechnietej obslugi bez duszy, oczywiscie sa mile widziani. Na szczescie zwykle nie wracaja;-}. Spokojny, jazzowy nastroj, mozna rozegrac partie szachow, poczytac, porozmawiac, spotkac interesujacych "lokatorow" i odprezyc sie z dala od tzw. "wielkiego swiata" spod znaku hipermarketu, czy baru szybkiej obslugi. Alkoholicy, wariaci, mesjasze z recepta na zbawienie swiata, czy zawzieci biznesmeni z telefonicznym ipmlantem nie poczuja wyjatkowosci tego miejsca. Oto nastepny powod by choc z ciekawosci, odwiedzic i powracac potem do Akwareli. Do zobaczenia!i;-)
Paul